Cóż tam, panie, w polityce? (Stanisław Wyspiański, Wesele, akt I, scena 1)

Przede wszystkim referendum. Referendum stało się już faktem medialnym i to, że publicznie omawia się zaproponowane przez PiS demagogiczne pytania jest sukcesem partii rządzącej.

PiS nie interesuje w referendum opinia obywateli. W przypadku każdego pytania w podobny tendencyjny sposób wymusza odpowiedź negatywną.

Podobny zabieg zastosowali w 1946 roku komuniści, szykując się do przejęcia władzy w Polsce i zniszczenia opozycji. Wtedy chodziło nie o cztery odpowiedzi negatywne, ale trzy pozytywne. Pytania tak dobrano, by wymusić odpowiedź pozytywną, co miało wykazać poparcie dla komunistów. Towarzyszyła temu akcja propagandowa za głosowaniem „trzy razy tak”.

Komuniści, którzy dobrze znali zasadę przypisywaną Józefowi Stalinowi „nieważne, kto głosuje, ważne, kto liczy głosy”, ogłosili, że zdecydowana większość Polaków głosowała na „tak”. Oczywiście było odwrotnie, referendum sfałszowano przy pomocy przybyłej w tym celu z Moskwy grupa „ekspertów”.

Manipulacja sugerowanymi pytaniami z tezą i chęć wykazania rzekomego poparcia dla rządzącej partii przed wyborami jest swoistym leitmotivem, ideą referendalnego pomysłu. Ma to jej ułatwić finansowanie kampanii wyborczej, narusza prawa i obyczaje wyborcze, wprowadza skrajne emocje i wypacza sens głosowania do parlamentu.\

Rzeczy serio nie ma;
wszystko jest prowizoryczne:
przekonania, opinie, twierdzenia.
Jednak Prawda — ?
Nawet Prawdy cienia!
(Stanisław Wyspiański, Wesele, akt III, scena 12)

Cztery zagadnienia referendalne są w rzeczywistości hasłami wyborczymi, a zatem PiS-owi już udało się skupić debatę przedwyborczą na wygodnych dla siebie tematach.

Wyprowadzanie majątku państwowego do skomplikowanej sieci podmiotów zależnych, i masowe przyjmowanie imigrantów (nie tylko z Ukrainy, ale także m.in. z Azji) stało się faktem. Po co zatem pytać o to społeczeństwo?

Wiek emerytalny nie jest teraz w żaden sposób obecny w debacie publicznej, zaś płot na polsko-białoruskiej granicy to element napędzania strachu.

Nie po to politycy nami rządzą, żeby nas pytać o zdanie. Zwykli ludzie się są od tego, by byli rządzeni, a nie żeby mówić rządzącym co ci mają robić.

Głównym celem PiS nie jest doprowadzenie do wyrażenia woli przez obywateli, a namieszanie w kampanii, jej zdominowanie i przejęcie inicjatywy. O tym jaka jest kondycja moralna elit politycznych, wiadomo od dawna. Tak zwana pandemia covid-19, pokazała natomiast dno intelektualne i moralne środowisk medycznych, oraz kadr naukowo dydaktycznych polskich wyższych uczelni.

Symbolicznym zakończeniem tzw. „pandemii koronawirusa” ma być tzw. dymisja ministra zdrowia. Powodem odwołania ministra ze stanowiska jest ujawnienie danych wrażliwych jednego z pacjentów (jednocześnie lekarza), który dla siebie wystawił receptę. Tylko że, jak mówi dr Zbigniew Martyka, ten powód to bzdura. „Dotychczas ani rządzącym, ani tzw. opozycji (z wyjątkiem może Konfederacji) nie przeszkadzało przekazywanie danych wrażliwych pacjentów. Pamiętacie Państwo, jak rządząca partia wprowadzała bezsensowne restrykcje, przy czym była jeszcze krytykowana przez PO, Lewicę, Hołownię i PSL, że restrykcje są zbyt mało drastyczne. Żądano szerokiego przekazywania danych wrażliwych pacjentów (czyli statusu zaszczepienia) do każdej zainteresowanej instytucji czy osoby (np. pracownika ochrony w sklepie). Teraz obserwujemy festiwal hipokryzji. Ci sami ludzie podnoszą głosy oburzenia, że doszło do ujawnienia danych.”

Co miesiąc, bez upoważnienia ustawowego, dane wrażliwe rodziców dzieci niezaszczepionych są przekazywane sanepidom w celu wyciągnięcia sankcji. Oczywiście nikt nie ponosi za to konsekwencji. W przypadku Niedzielskiego wymyślono pretekst, żeby usunąć niewygodnego ministra, jednoznacznie kojarzonego z bezprawiem ostatnich 3 lat. Jest to rodzaj kiełbasy wyborczej dla mniej zorientowanych, ocieplanie wizerunku formacji politycznej chcącej wygrać kolejne wybory. Podobnie jak zdjęcie flagi obcego państwa z gmachu polskiego sejmu.

Niedzielski był w zasadzie wykonawcą zaleceń skompromitowanych dzisiaj, tzw. specjalistów i ekspertów z tzw. Rady Medycznej przy premierze. Ich antynaukowe pomysły nie były protokołowane. Ślady ich działalności odnaleźć można tylko w zarejestrowanych wystąpieniach na siejących grozę konferencjach prasowych.

A rzeczone „autorytety naukowe” domagały się m.in. podjęcia w trybie pilnym prac nad aktami prawnymi umożliwiającymi kontrolowanie przez pracodawców posiadania przez pracowników szczepień przeciw Covid-19 i podejmowanie stosownych działań w obrębie zakładu pracy. Jednym słowem żądano możliwości ujawnienia tajemnicy lekarskiej. Pseudoekspertom zawdzięczamy całkowicie sprzeczne z wiedzą naukową i logiką pojęcie „bezobjawowej choroby górnych dróg oddechowych”, co pozwoliło zamknąć w nielegalnej kwarantannie miliony zdrowych osób. Nikt się nie przejmował ewentualnym złamaniem tajemnicy lekarskiej.

Zachowanie „specjalistów”, „doradców”, „ekspertów” i „naukowych autorytetów” osiągnęło Himalaje hipokryzji. Ale któż by się nad tym pochylał? Było jak było, dobrze że się skończyło. Dzięki maskom i cudownym eliksirom nie nastąpił Armagedon. Ostatecznym, niemalże cudownym zakończeniem pseudopandemii było wydarzenie z 24 lutego 2022 roku. Od tego dnia do Polski, bez jakiejkolwiek kontroli, wjechało kilka milionów (w większości niezaszczepionych) Ukraińców. „Eksperci medyczni” dyplomatycznie usunęli się w cień, a ich miejsce zajęli fachowcy od geopolityki, militariów i sztuki wojennej. Politycy nawoływali do solidaryzowania się z ofiarami działań wojennych, czego wyrazem miała być pomoc wszelaka, łącznie z rezygnacją z zaspakajania własnych potrzeb życiowych i przyjęcia pokornego statusu sług.

Od kilku tygodni zarządzający Polską jakby zaczynają przypominać sobie, że ich zadaniem jest dbanie o interesy Polaków. Pojawiają się buńczuczne wypowiedzi pod adresem roszczeniowych sąsiadów i brukselskich urzędników. To właśnie z dbałości o rdzennych mieszkańców kraju nad Wisłą proponują przeprowadzenie referendum. Nie wierzycie? Ale jak to? Przecież nieustannie od wielu lat chronią nas od zła wszelakiego. Dzięki nim nie wymordował nas straszny wirus, wschodni despota i zachodni eurokołchoźnik. Premier Morawiecki stawia Brukseli twarde warunki, aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej (cytując towarzysza Edwarda G.)

Ogólnie niezależna i samorządna polityka polskojęzycznych władz jest słuszna i godna naszej wdzięczności. Przed urną wyborczą.

Autor: Małgorzata Chodkowska

Dodaj komentarz