Jak „wskrzeszać Ojczyznę z zepsutym narodem?”

Dzień 11 listopada stał się symbolem odzyskania przez Polskę niepodległości. Za datę narodzin nowego państwa polskiego uznaje się 11 listopada 1918 r.

10 listopada 1918 roku o siódmej rano na Dworcu Wiedeńskim w Warszawie oczekiwano na przybycie pewnego dowódcy brygady, który miał odzyskać dla Polski niepodległość, chociaż od ponad 15 miesięcy był internowany w pałacyku, zamieszkiwanym poprzednio przez belgijskiego generała. Tym brygadierem – stopień otrzymał w lipcu 1914 rozkazem głównodowodzącego armią Austro-Węgier arcyksięcia Fryderyka Habsburga – był Józef Piłsudski.

Na stacji oczekiwała go tylko garstka najbliższych mu współpracowników oraz Zdzisław Lubomirski z Rady Regencyjnej. Dla celów późniejszej propagandy wykorzystano fotografię z 12 grudnia 1916 roku, kiedy Piłsudski wizytował Warszawę po przyjeździe z Krakowa i kiedy to na spotkanie z nim przybyło znacznie więcej osób.

Dzień później Polska odzyskała ponoć niepodległość. 11 listopada Rada Regencyjna przekazała Piłsudskiemu władzę wojskową, i to nie podczas żadnej wielkiej uroczystości, tylko w mieszkaniu regenta Józefa Ostrowskiego. Również w tym dniu doszło do dymisji Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej, jaką na ręce Piłsudskiego złożył jej „premier” Ignacy Daszyński.

12 listopada Rada Regencyjna powierzyła Piłsudskiemu misję utworzenia rządu narodowego.

Faktyczne przekazanie całej władzy odbyło się dopiero 14 listopada. W tym dniu Rada Regencyjna rozwiązała się, a pełnię władzy w kraju objął późniejszy marszałek.

Gdy 11 listopada 1918 roku Piłsudskiemu powierzano władzę wojskową, w Polsce istniały alternatywne i wzajemnie nieuznające się ośrodki władzy.

19 października 1918 w Cieszynie powstała Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego, w Krakowie zaś od 28 października działała Polska Komisja Likwidacyjna Galicji i Śląska Cieszyńskiego. W Poznaniu 11 listopada ujawniła się, przekształcona z powołanego wcześniej Komitetu Międzypartyjnego, tzw. Rada Ludowa, zdominowana przez endecję, która „ludowość”, jak przyznał później sam Dmowski, wykorzystywała w celach propagandowych. W Lublinie 7 listopada 1918 roku ustanowiono socjalistyczny rząd ludowy z premierem Daszyńskim. W Warszawie rządziła wspomniana Rada Regencyjna, której w końcu października władzę nad terenami okupowanymi oddała Austria, a Niemcy w osobie generała Beselera zapowiedziały oddanie władzy już 9 listopada.

Istotną rolę w procesie odbudowy polskiej państwowości odgrywał Komitet Narodowy Polski (założony 15 sierpnia 1917 r. w Lozannie przez Romana Dmowskiego), uznawany przez Zachód jaka legalna polska władza.

Dniem niepodległości Polski równie dobrze mógłby być 5 listopada. Tego dnia w 1916 r. cesarze Niemiec i Austro-Węgier proklamowali powstanie Królestwa Polskiego. Stosowny akt głosił, że będzie to państwo „samodzielne z dziedziczną monarchią i konstytucyjnym ustrojem”. W wyniku tego powstała najpierw Tymczasowa Rada Stanu z Wacławem Niemojowskim na czele, a później Rada Regencyjna. Rada Regencyjna była organem władzy zwierzchniej Królestwa Polskiego aktu 5 listopada (1916), zastępującym króla lub regenta.

7 października 1918 Rada Regencyjna w Orędziu do Narodu Polskiego faktycznie proklamowała niepodległość wszystkich ziem polskich z dostępem do morza i zapowiedziała zwołanie Sejmu.

W przeciwieństwie do niemal anonimowego przybycia Piłsudskiego do Warszawy akt 7 października wywołał ogrom wzruszeń i manifestacji narodowych. Rada Regencyjna była w październiku jedyną legalną władzą z własnym rządem w kraju. Władzą, której podporządkował się Dowbór Muśnicki i generał Haller, tworzący korpusy w Rosji; która za pośrednictwem własnego rządu od dłuższego czasu przejmowała od Niemców organy administracji.

To Rada Regencyjna zbudowała fundament, na którym powstała II RP. To Rada zaczęła wzmożone prace legislacyjne nad polskim prawem, tworząc podwaliny przyszłego państwa, czy utworzyła podstawy polskiej administracji wewnętrznej i służby zagranicznej. Jednocześnie stanowiła pomost pomiędzy władzą zaborców, a władzami niepodległej Polski, dzięki czemu przejęcie rządów przebiegło w o wiele bardziej uporządkowany sposób.

Zatem Polska już była wolnym państwem, gdy brygadier armii austro-węgierskiej 10 listopada 1918 r. w asyście niemieckiego generała powrócił do Warszawy. Piłsudski wcale nam nie przywiózł niepodległości w 1918 roku.

28 października Rada Regencyjna powołała gen. Tadeusza Rozwadowskiego, wcześniej nieoficjalnego doradcę Rady Regencyjnej, na stanowisko szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Generał niezwłocznie przystąpił do organizacji Sztabu Generalnego i Ministerstwa Spraw Wojskowych.

W sensie symbolicznym 11 listopada stawia w centrum uwagi Józefa Piłsudskiego i taki od początku był zamysł propagatorów tej daty. Przy czym zawsze taka jedna data jest efektem konkretnej polityki historycznej. Ta konkretna data myślenie o niepodległości ustawia skupiając narrację na Piłsudskim.

Józef Piłsudski to jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci w polityce Polski w XX wieku. Przywódca polskich socjalistów, bojownik o polską sprawę w czasie I wojny światowej, naczelnik państwa, pierwszy marszałek Polski, przywódca reżimu autorytarnego sanacji. Człowiek o barwnym życiorysie, agent obcych służb. W przypadku działalności publicznej i prywatnej Piłsudskiego mamy do czynienia z licznymi przekłamaniami historycznymi. Pomimo, iż wokół samozwańczego marszałka Polski istniały kontrowersje już w okresie międzywojennym, kreowano polityczne mity narodowe. Renoma przywódcy wojskowego i politycznego była szczególnie przydatna w fazie konsolidacji młodego państwa (1918-1922). Sprzyjała temu problematyczna kondycja umysłowa Polaków, podatność na indoktrynację i manipulację świadomością historyczną oraz brak krytycyzmu. Wojenne zasługi (problematyczne), wojskowa ranga (przyznana w austriackiej armii ze względów politycznych) oraz nawiązywanie do tradycji insurekcyjno-rewolucyjnych służyły tworzeniu i propagowaniu niepoddającego się weryfikacji mitu.

Podobnie i dziś świadomość polityczna i wiedza o konstytucyjnych mechanizmach państwa jest na tyle niska, że manipulacje odnoszące się do polityki i państwa, przyjmowane są przez opinię publiczną jako prawda objawiona.

Zabiegi promocyjno-propagandowe sanacji można sprowadzić do lukrowanej opowieści o dobrym dziadku w mundurze, który samodzielnie wyrąbał szablą niepodległość Polski. „Piłsudski dał nam Polskę”, „genialny wódz”, „legionowa legenda”, bohaterski twórca i budowniczy państwa polskiego, strażnik jego wielkości, siły i chwały, jeden z największych Polaków w historii. A to, że władzę uzyskał poprzez coup d’état i bezpardonowo usuwał swoich konkurentów politycznych, to mniejsza z tym. Mimo deklaracji o walce z nepotyzmem, korupcją i niekompetencją Piłsudski uczynił lojalność wobec swojej osoby głównym kryterium rozstrzygającym o przydatności w służbie państwa. Mścił się na swoich oponentach stosując represje, upokorzenia, bezprawne aresztowania i procesy, internowania i osadzanie w więzieniach.

Piłsudczycy ściśle powiązali fakt odzyskania przez Polskę niepodległości z osobą swego Komendanta. Po jego śmierci, w ustawie sejmowej z 23 kwietnia 1937 r. uznano, że „dzień 11 listopada, jako rocznica odzyskania przez Naród Polski niepodległego bytu państwowego i jako dzień po wsze czasy związany z wielkim imieniem Józefa Piłsudskiego, zwycięskiego Wodza Narodu w walkach o wolność Ojczyzny – jest uroczystym świętem niepodległości”.

Instytucjonalizacja kultu rozpoczęła się po wprowadzeniu obchodów imienin marszałka oraz ustawowej ochrony jego imienia po śmierci w 1935 r. Grunt przygotowywano od obchodów dziesiątej rocznicy odzyskania niepodległości w 1928 r., które przypisywano wyłącznie zasługom Piłsudskiego. Nazywanie Belwederu po śmierci marszałka „świątynią narodową”, wygłaszanie pożegnań, że „umarł ciałem, ale żyje duchowo w naszych sercach”, jego życiorys stanie się „naszą narodową biblią”, „ewangelią dla każdego Polaka”, pochowane serce marszałka na Rossie będzie natomiast „najcenniejszą relikwią narodową” wskazuje analogię do retoryki z okresu „kultu jednostki” w ZSRR i w innych państwach totalitarnych.

Legenda Piłsudskiego spowodowała, iż latach 80. XX w. Piłsudski stał się jednym z symboli opozycji politycznej w Polsce Ludowej. W latach 90., za sprawą środowiska tworzącego nową elitę rządzącą, uznano go za najpopularniejszą osobowość XX w. Osobliwy kult wyrażał się w bezrefleksyjnym stawianiu pomników oraz nadawaniu nazw placom i ulicom w każdym niemal mieście Polski. Zainwestowano duże środki, gdyż działania te mają konkretny wymiar, również instytucjonalny, z Muzeum w Sulejówku na czele.

Zakłamana historiografia i szkodliwa legenda sprawia, że uczniom we współczesnej polskiej szkole serwuje się bezrefleksyjną recepcję kultu Piłsudskiego na podstawie bałamutnych przekazów historycznych. Z punktu widzenia historiografii mit personalny Piłsudskiego jako „twórcy niepodległości” od początku stanowił nadużycie. To rozpad imperiów zaborczych był obiektywnie najważniejszą i bezpośrednią przyczyną samostanowienia uciskanych narodów. 11 listopada 1918 roku jest datą umowną, związaną z wielce kontrowersyjną postacią socjalistycznego naczelnika państwa polskiego.

W III RP rządzący Polską – tak jak kiedyś piłsudczycy – kontynuują „narodową tradycję”, kreując się na „prawdziwych patriotów”. W mediach, w dydaktyce szkolnej i wychowaniu patriotycznym młodzieży stosowana jest instrumentalizacja historii poprzez tzw. politykę historyczną. Bazując na fałszywej legendzie kreuje się pseudobohaterów i pseudopatriotów. A wszystko to za sprawą niekompetentnych polityków, narodowych bajarzy, nazywanych historykami i medialnych magów, konstruujących w umysłach odbiorców iluzje o unikalnym posłannictwie Polski i Polaków.

11 listopada 1918 r. Niemcy podpisały we francuskim Compiègne zawieszenie broni kończące I wojnę światową. W Warszawie Józefowi Piłsudskiemu, późniejszemu dyktatorowi, Rada Regencyjna przekazała władzę nad wojskiem polskim. Czy to powód, aby ten dzień, uwzględniając inne wydarzenia i okoliczności, uznać za symboliczną nawet datę odzyskania przez Polskę niepodległości? W tym kontekście zaskakującym jest, że dzisiejsi narodowcy uznali ten dzień za swój własny. Endecja, wszechpolacy i Obóz Narodowo-Radykalny uważały 11 listopada za symbol zawłaszczania państwa przez sanację. Tymczasem od kilku lat w Warszawie świętują rocznicę dnia, który nie był Dniem Niepodległości ani dla ówczesnego społeczeństwa, ani dla przedwojennego obozu narodowego.

Zakłamana tożsamość kolejnych formacji ustrojowych w Polsce służy ich koncepcji i wybranego kształtu państwa. Rządzący Polską nie mają żadnego interesu w tym, aby odsłaniać prawdę historyczną.

Czy mamy jeszcze dostateczne kompetencje intelektualne, aby uchronić Polaków i naszą państwowość przed rzeczywistymi a nie propagandowymi zagrożeniami? Czy podobnie jak w późnych czasach stanisławowskich dajemy się okpić i ograbić, w dodatku za naszą zgodą? I ostatecznie polskojęzyczny rząd doprowadzi do zbiorowego samobójstwa?

Jak „wskrzeszać Ojczyznę z zepsutym narodem?” – pytał ks. Walerian Kalinka . „Kto utrzyma jej byt niepodległy i napisze rozwojowe dla niej prawa?”

Bibliografia
Ciołkowski Tomasz, Józef Piłsudski. Bez retuszu, Warszawa 2018,
Kalinka W. – Ostatnie lata panowania Stanisława Augusta, Kraków 1891
Mrówczyński J., Ks. Walerian Kalinka. Życie i działalność, Poznań–Warszawa–Lublin 1973
Suchodolski S., Czarna księga sanacji, Warszawa 2017
Świętek R., Józefa Piłsudskiego współpraca z wywiadem Japonii, Austro-Węgier i Niemiec. Studium kształtowania się agentury wpływu mocarstw w polskim ruchu wolnościowym (1904-1915), rozprawa doktorska obroniona na Uniwersytecie Gdańskim w 1997 r.
Świętek R., Lodowa ściana. Sekrety polityki Józefa Piłsudskiego 1904-1918, Kraków 1998

Autor: Małgorzata Chodkowska

Dodaj komentarz