Małgorzata Chodkowska: Walka o „kulturowe zjednoczenie ludzkiej rasy”

Cywilizacja łacińska opierała się na greckim pojmowaniu prawdy, rzymskim prawie i etyce chrześcijańskiej. „Siły lewicy” skutecznie rozmontowują te podstawy.

Doktryna hegemonii kulturowej Gramsciego stanowi, że ruch rewolucyjny nie może się ograniczać wyłącznie do obalenia państwa. Musi odnieść zwycięstwo także w dziedzinie wartości, łamiąc intelektualną i kulturalną dominację klasy rządzącej. W sytuacji, gdy klasa rządząca ma mocną pozycję, należy wywołać „wojnę pozycyjną” o społeczeństwo demolując podstawy cywilizacji łacińskiej.

Główną metodą prowadzenia tej wojny jest pomieszanie pojęć.

Rozpoczęto od ataku na sferę obyczajową. To co dawniej było tabu, sferą intymną, stało się publiczne. To co było i jest zboczeniem, np. homoseksualizm, stało się nową normą (bo tak przegłosowano w WHO). Homoseksualizm, feminizm to zjawiska zaprzęgnięte do walki ze starym porządkiem, głównie z rodziną.

Miejscem do „zagospodarowania” było właśnie małżeństwo i rodzina. Instytucja małżeństwa jest zrównywana z konkubinatem, który w świetle prawa stał się jakimś para-małżeństwem. Natomiast małżeństwo jest postrzegane jako niepotrzebna komplikacja życiowa.

Zdezawuowano pojęcie głowy rodziny jak i władzy rodzicielskiej. W mediach rodzina pokazywana jest jako źródło patologii a jeżeli nie źródło, to przynajmniej miejsce podejrzane (bo jeszcze poza kontrolą państwa). Rodzina to miejsce przemocy i ucisku, których powodem jest patriarchat.

Promowano wychowanie bezstresowe, co zaowocowało pokoleniem nieodpornym na sytuacje trudne, słabym i podatnym na wpływy i manipulacje.

Następnie wylansowano przekonanie, że tolerancja jest tożsama z akceptacją. W rzeczywistości są to dwa zupełnie różne pojęcia. Toleruję coś, kogoś, oznacza – jesteś mi obcy, nie zgadzam się z tobą, twoje poglądy są nie do przyjęcia, z bólem znoszę twoją obecność (ewentualnie przejdę na drugą stronę ulicy). Mogę tolerować czyjeś nieodpowiednie zachowanie by nie wywołać awantury. Natomiast akceptacja to generalnie zgoda, popieranie czyichś poglądów.

W sferze prawa zmiana polegała na zastąpieniu porządku wyższego rzędu (prawa naturalne), jako bazy na której opiera się państwo prawne, na płynny i chimeryczny „consensus” ustalany przez zbiorowość w zależności od potrzeb.

Najbardziej oczywista i najbardziej ogólna formuła prawa naturalnego według św. Tomasza z Akwinu sprowadza się do prostej zasady: „podążaj za dobrem, unikaj zła”.

Według św. Tomasza Bóg stworzył świat rządzony przez rozumne wieczne prawa. Zostały one wpisane w naturę każdego stworzenia, które zawsze zachowuje się i działa zgodnie z prawami właściwej sobie natury. Dotyczy to także człowieka.

Prawa natury – naszej natury – kiedy jesteśmy ich świadomi, działają na nas nie tylko jako naturalna konieczność, lecz równocześnie jako coś, co postrzegamy jako dla nas w sposób naturalny dobre, do czego warto dążyć i co świadomie staramy się osiągnąć. Podstawowym prawem natury, a w przypadku człowieka także prawem naturalnym, jest to, że każda żywa istota dąży do czegoś, co postrzega jako dobro.

Wprowadzono pojęcie sprawiedliwości społecznej. Jeżeli to jest to samo co sprawiedliwość, to po co ten epitet?

Stara rzymska definicja sprawiedliwości sformułowana przez Domicjusza Ulpiana głosi: „Sprawiedliwość jest to niezłomna i stała wola oddawania każdemu, co mu się należy.” (Justitia est firma et perpetua voluntas suum cuique tribuendi.) Zatem nakazy prawa są następujące: żyć uczciwie, drugiemu nie szkodzić, każdemu oddać, co mu się należy. („Iuris praecepta sunt haec: honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.”)

W wyniku zanegowania sformułowanej przez Ulpiana Domicjusza zasady „Volenti non fit iniuria” (Chcącemu nie dzieje się krzywda) została zmieniona koncepcja postrzegania człowieka. Odtąd żądzą nim różne moce, których nie jest w stanie opanować, a czasami nawet rozpoznać, np. siły oddziaływania społecznego, trudne dzieciństwo, wpływy różnych mędrców itp. Człowiek w myśl tej filozofii nie ponosi odpowiedzialności za swoje działania, gdyż nie wynikają one z jego wolnej woli. Po części staje się więc bezkarny. Konsekwencją jest konieczność roztoczenia nad nim opieki przez państwo, ponieważ nie panuje nad swoim poczynaniami.

Przewodnicy duchowi” nowych czasów wmawiają nam, że państwo musi być neutralne światopoglądowo. Jest to niemożliwe, ponieważ jedną z funkcji państwa jest wymierzanie sprawiedliwości. Zawsze jest to robione w oparciu o jakiś zbiór zasad – światopogląd, który ma źródło w etyce. Póki co jest to etyka chrześcijańska. Tymczasem hierarchia kościelna rozmywa tradycyjne nauczanie Kościoła, który przestaje mieć wpływ na morale narodu. Ma być instytucją charytatywno-wolontariacko-folklorystyczno-rozrywkową, zapewniającą dobre warunki bytu i głoszącą dobroludzizm. Mamy skupiać się przede wszystkim na ziemskim życiu i pokoju oraz wolności pojmowanej na liberalny sposób. Mniejsza o zbawienie i życie wieczne.

Współczesny “mainstream” tzn. politycy głównego nurtu, media, służby, za wszelką cenę chcą nadać pojęciu prawica fałszywe, negatywne znaczenie. Wysiłek jaki w to wkładają świadczy, że termin prawica i wszystko co jeszcze pozytywnego z tym się kojarzy, są główną przeszkodą do urzeczywistnienia pomysłów Antonio Gramsciego i kontynuatorów jego myśli.

Prawica ma być synonimem faszyzmu, a interesy narodowe oznaką ksenofobii i zaściankowości.

Współczesny podział, którego osią jest polaryzacja na liberalną lewicę i nurt konserwatywny, wynika z wizji świata, jaką próbuje nam narzucić lewica. W tej wizji, nie ma miejsca na państwa narodowe. Zgodnie z tezami Altiera Spinellego, Ernesta Rossiego i Eugenia Colorniego, redagujących Manifest z Ventotene w 1941 roku. Trwa walka o „kulturowe zjednoczenie ludzkiej rasy” za pomocą lewackiej doktryny hegemonii kulturowej i wskazań „Manifesto per un’Europa libera e unita”.

A wszystko to celem stworzenia solidnego europejskiego państwa ponadnarodowego jako jedynego tworu zdolnego przeciwstawić się zapędom imperialnym pojedynczych państw narodowych.
W perspektywie mamy ponadnarodowe państwo światowe.

Autor: Małgorzata Chodkowska

Dodaj komentarz