Nowy rok szkolny rozpoczęty. Rodzicom wstęp wzbroniony.

Nowy rok szkolny rozpoczęty. Do lubelskich placówek oświatowych uczęszczać będzie 56 tys. uczniów.

Tymczasem w poniedziałek 4 września rodzice nie mogli wejść ze swoimi dziećmi do budynku Szkoły Podstawowej nr 30 im. Króla Kazimierza Wielkiego przy ul. Nałkowskich 110 w Lublinie.

„Szanowni Rodzice/Opiekunowie, w dniu rozpoczęcia roku szkolnego – 4 września 2023 r. na teren Szkoły może wejść wyłącznie jeden z Rodziców/Opiekunów wraz z dzieckiem przyjętym do klasy pierwszej. Pozostali Rodzice/Opiekunowie dzieci z klas II – VIII, ze względów bezpieczeństwa uczniów naszej Szkoły, nie wchodzą na jej teren” – taki komunikat otrzymali rodzice dzieci uczęszczających do Szkoły Podstawowej nr 30 w Lublinie.

Wejścia do szkoły pilnował strażnik miejski, a dzieci mogły przekroczyć próg szkoły po wywołaniu przez panie nauczycielki.

Dyrektor placówki poinformowała media, że szkoła nie jest zamknięta dla Rodziców. Rozpoczęcie roku szkolnego 2023/2024 przebiegło w sposób zorganizowany według harmonogramu zamieszczonego na stronie internetowej. Według pani dyrektor sposób organizacji uroczystości był podyktowany troską o zapewnienie optymalnego bezpieczeństwa uczniom na terenie szkoły. Argumentami przemawiającymi za wprowadzeniem szczególnych zasad w funkcjonowaniu placówki miały być liczne w ostatnim okresie incydenty cyberataków na tę szkołę, które zdarzały się podczas dużych zgromadzeń.

Ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu. (Art. 48 ust.2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.)

Jeśli pracownicy szkoły ze względów organizacyjnych próbują pozbawić rodziców wpływu na to, co się dzieje z ich dziećmi, muszą mieć świadomość, że łamią prawo. Zgodnie z konstytucją i ustawą o systemie oświaty to rodzice są pierwszymi i najważniejszymi wychowawcami swoich dzieci, a opieka szkoły ma charakter pomocniczy. System oświaty zapewnia w szczególności wspomaganie przez szkołę wychowawczej roli rodziny. Tym samym obowiązek szkolny nie może być pojmowany jako ograniczenie praw rodziców z art. 48 ust. 1. i 2. Konstytucji RP, ale jako ich potwierdzenie i instytucjonalne wsparcie. Zamiast poczucia bezpieczeństwa, taki zakaz, generuje nadmierny stres i lęk tak u uczniów jak i rodziców – informuje portal https://rzecznikrodzicow.pl/telefon-szkolny/poradnik-szkolny/

Osoby postronne może obowiązywać zakaz, rodziców nie.

„Zakaz wchodzenia do szkoły nie może zostać ustalony w stosunku do rodziców uczniów. Szkoła może wprowadzić zakaz wstępu osobom postronnym w związku z ogłoszeniem określonych stopni alarmowych. Stopień BRAVO wprowadza się w sytuacji zwiększonego i przewidywalnego zagrożenia wystąpieniem zdarzenia o charakterze terrorystycznym. Ustala bezwzględny zakaz wstępu do przedszkoli, szkół i placówek oświatowych dla osób postronnych, tj. innych niż: pracownicy, uczniowie, rodzice uczniów (opiekunowie prawni)” – wyjaśnia prawnik Dariusz Skrzyński na portalu https://oswiataiprawo.pl/porady/zakaz-wstepu-rodzicow-na-teren-szkoly/

Wprowadzenie drugiego stopnia alarmowego BRAVO w kraju umożliwia wprowadzenie zakazu wstępu do przedszkoli i szkół osobom postronnym (pkt I ust. 2 pkt 8 załącznika do ww. rozporządzenia). Rozporządzenie nie definiuje jednak „osoby postronnej”.

„Wystrzegaj się ludzi jednej książki”. Św. Tomasz

Należy kierować się językowym znaczeniem tego wyrażania, oznaczającego osobę nienależącą do danego grona i niezaangażowaną w jego sprawy, czy też niebiorącą w czymś bezpośrednio udziału (Słownik języka polskiego PWN). Przez osoby postronne należy zatem rozumieć osoby inne niż pracownicy, uczniowie i ich opiekunowie prawni, względnie osoby przebywające na terenie placówki za zgodą dyrektora w zakresie uzasadnionych potrzeb np. pracownicy firm remontowych czy wykonujący inne czynności (usługi) na zlecenie placówki lub inne osoby posiadające umocowanie do wejścia na teren placówki – wyjaśnia mecenas Dariusz Skrzyński.

Do zaistniałej w lubelskiej podstawówce sytuacji odniosło się Kuratorium Oświaty w Lublinie.

Jolanta Misiak, dyrektor wydziału pragmatyki zawodowej i analiz w lubelskim kuratorium stwierdziła, iż do zadań dyrektora szkoły rzeczywiście należy zapewnianie uczniom i pracownikom bezpieczeństwa. Jednak należy pamiętać, że rodzice są najważniejszym partnerem szkoły w realizacji jej wychowawczych celów i ograniczanie im możliwości wejścia może mieć miejsce jedynie w wyjątkowych, szczególnych okolicznościach.

Jeżeli rozwiązania przyjęte przez dyrektora szkoły budzą wątpliwości rodziców, sprawą powinna zająć się rada rodziców, która zgodnie z przepisami ustawy może występować do dyrektora i innych organów szkoły, a także organu prowadzącego szkołę oraz organu sprawującego nadzór pedagogiczny z wnioskami i opiniami we wszystkich sprawach szkoły.

Jeden z rodziców tak komentuje wczorajsze wydarzenia na lubelskim Wrotkowie: „W SP nr 30 trwa systematyczne wypieranie rodziców z życia szkoły. Już w ubiegłym roku dyrekcja wprowadziła zasadę, że rodzice nie mogą wchodzić na teren placówki. Gdy przychodzę odebrać dziecko ze świetlicy, muszę dzwonić domofonem i poinformować, które dziecko trzeba wypuścić ze szkoły. W zimie zdarzały się sytuacje, że nawet kilkanaście osób czekało na mrozie w kolejce do domofonu. Czasem przez pomyłkę panie wypuszczały nie to dziecko i zagubiony maluch szukał rodziców, których nie było.”

O zwiększeniu roli rodziców w funkcjonowaniu szkoły mówi w swoim programie wyborczym Konfederacja Wolność i Niepodległość.

Konfederacja postuluje decentralizację systemu edukacji i szeroki wpływ rodziców na formy i sposoby kształcenia swoich dzieci. Jako rozwiązanie zapaści polskiego szkolnictwa proponuje bon edukacyjno-opiekuńczy. Takie rozwiązanie – w największym skrócie – po pierwsze oznacza finansową władzę rodziców nad nauczycielami i szkołami. Po drugie – pieniądze będą trafiały do szkoły za uczniem, a placówka, która będzie miała więcej uczniów, będzie też miała więcej środków na prowadzenie zajęć.

Dyrektor szkoły musiałby się liczyć z opinią rodziców. Ci, jeśli zabiorą dzieci do innej szkoły, zabiorą też pieniądze z bonów edukacyjnych. Rada rodziców w szkole publicznej zyskałaby prawo odwołania dyrektora.

Prawo do bonu edukacyjnego miałyby mieć również na równych prawach wszystkie żłobki i przedszkola.

Bon edukacyjny pozwoliłby na oddanie decyzji w sprawie finansowania oświaty tym, którym najbardziej zależy na jak najlepszym kształceniu i wychowaniu dzieci, czyli ich rodzicom.

System edukacji oparty na bonie edukacyjnym jest uczciwy, ponieważ każdy, kto płaci podatki, ostatecznie korzysta z tych pieniędzy.

Gdyby funkcjonował w Polsce bon edukacyjno-opiekuńczy, nie do pomyślenia byłaby sytuacja, jaka wydarzyła się 4 września 2023 r. w jednej z lubelskich szkół podstawowych.

Autor. Małgorzata Chodkowska

Dodaj komentarz