Paweł Januszek: Generał Rozwadowski – historia z Chodla

Szanowni Państwo, w poniższym tekście chcę Państwa oderwać od codzienności i zaprosić do podróży z czasie, a mianowicie do przedstawienia czytelnikom opolskiego wydania Regionu Lubelskiego, pewnego miejsca pamięci oraz historii do jakiej ono nawiązuje. Miejsce to jest skromne, niepozorne, a przy tym pokornie utrwala interesujący wycinek lokalnej historii. Opowieść dotyczyć będzie okresu początków I Wojny Światowej, ludzi tu mieszkających, a także tych, których los rzucił w wyniku wybuchu wojny w te okolice.

Kapliczka widoczna na fotografii, od której rozpoczynam artykuł, znajduje się w pobliżu miejscowości Chodel, przy nowo wybudowanym rondzie na trasie w kierunku Urzędowa.

Polska była wówczas pod zaborami, a wojna toczyła się pomiędzy trzema naszymi zaborcami: Rosją, Austro-Węgrami i Niemcami. Wybuch tej wojny oznaczał kres dziewiętnastowiecznego porządku politycznego w Europie, ustalonego jeszcze w 1815r. na Kongresie Wiedeńskim. Polacy nie mając swojego państwa, utrzymując iskrę swojej tożsamości i ducha polskości przede wszystkim na fundamencie swojej wielowiekowej kultury, przetrwali ponad wiek zniewolenia, jako naród. W roku 1914, gdy wybuchła Wielka Wojna, w mundurach obcych mocarstw walczyli dla sprawy Polski, nierzadko po przeciwnej stronie okopów, co było ogromnym dramatem naszych przodków. Polacy wierzyli, że konflikt pomiędzy naszymi zaborcami, po ponad stu latach zaborów, rodzi wielką szansę na odzyskanie niepodległości, na ponowne pojawienie się Królestwa Polskiego na mapach świata.

Stojąc naprzeciwko kapliczki, odczytać możemy wyżłobiony napis:
KU CZCI POLAKÓW ŻOŁNIERZY Z KORPUSU GEN. ROZWADOWSKIEGO Z TZW. PUŁKU DZIECI KRAKOWSKICH TU POLEGŁYCH 10.IX.1914”. FUN. J.PIETROŃ

Kapliczka ta jest jednym z niewielu namacalnych dowodów pobytu na tej ziemi, w okolicach Chodla, na przełomie sierpnia i września 1914 roku, tysięcy żołnierzy, Polaków, m.in. z pułku tzw. dzieci krakowskich oraz znakomitego generała Tadeusza Jordan Rozwadowskiego. Z lokalnego przekazu wynika, iż kapliczka wraz z tablicą została ufundowana przez Jana Pietronia, katolika, patriotę, mieszkającego swego czasu w Godowie. Kapliczka została postawiona jako wotum powrotu z zesłania, gdzie Jan Pietroń przeżywał katorgi.

Generał Tadeusz Rozwadowski

Pochodził z rodziny o dużych wojskowych tradycjach i niewątpliwych zasługach dla naszej Ojczyzny. Jego przodek rycerz Maciej Rozwadowski wykazał się męstwem w bitwie pod Wiedniem w 1683 roku. Pradziad Tadeusza, Kazimierz Rozwadowski, był kościuszkowskim brygadierem, dziad Wiktor walczył w powstaniu listopadowym, a ojciec Tomisław w powstaniu styczniowym. Od najmłodszych lat Tadeusz wychowywany był w duchu patriotyzmu.
W latach 1882-1886 studiował w Wojskowej Akademii Technicznej we Wiedniu, którą ukończył w stopniu podporucznika jako najlepszy na roku.
Awansując w armii austriackiej, zdobywając doświadczenie wojskowe i dyplomatyczne, także jako wynalazca wojskowy, znając kilka języków, jako Polak patriota, człowiek o szlachetnym rycerskim sercu, kochający Polskę nade wszystko, poświęcał się pracy społecznej i współpracy z polskimi ruchami patriotycznymi.
9 sierpnia 1914 roku, po wybuchu wojny, już jako generał objął stanowisko dowódcy 12 Brygady Artylerii w 12 „Krakowskiej” Dywizji Piechoty armii Austro-Węgier.

Kim byli żołnierze z korpusu generała Rozwadowskiego?

„Krakowskie Dzieci” – 13. Pułk Piechoty wchodził w skład 10. Brygady, 5. Dywizji, I Korpusu, 1. Armii Viktora Dankla. Polacy stanowili w nim 82% stanu osobowego. „Krakowskie Dzieci” okryły się chwałą podczas jednej z pierwszych bitew tej wojny na polach Lubelszczyzny pod Kraśnikiem.
O walczących w tej bitwie czytamy w książce Emila Kwaśnego, pt. „Krakowskie dzieci (Trzynasty Pułk) na polu chwały, 1914-1915”:
Korpus krakowski otrzymał w tych pierwszych bitwach niesłychanie krwawy chrzest ogniowy i nieśmiertelną sławę. Kiedy pociąg przywiózł pierwszych trzystu jeńców rosyjskich do Krakowa, kapitan rosyjski wypytywany, o szczegóły walki pod Kraśnikiem, rzekł ze zdumieniem:
– Coście wy za ludzie? Myśmy wszystkie wasze zamiary wiedzieli i obliczyliśmy przeciwakcyę z całą dokładnością, ale przeliczyliśmy się z waszem przerażającem męstwem i pogardą śmierci. Świat nie słyszał, żeby w otwarłem polu jeden korpus takim strasznym impetem i bez wytchnienia, gnał nasze doborowe cztery i pół korpusy — jak zające.
W istocie, gnał — ale też tą przestrzeń zlał obficie swą krwią. Tysiączne mogiły polskie świadczą dziś o tem szalonem męstwie — a nad niemi krzyże jakby w modlitwie ku niebu wyciągają ręce: Za wolność! za Ojczyznę!…
Za wolność, za Ojczyznę, brały na siebie pojedyncze bataliony Trzynastaków nieraz dwa pułki rosyjskie. Jeden bohater na dziesięciu Moskali!(pisownia oryginalna)

Odjazd pułku „Dzieci Krakowskich” na front.

O ówczesnej, geopolitycznej sytuacji gen. broni Tadeusz Jordan Rozwadowski pisał w swoich wspomnieniach:
W chwili (…) wybuchu wojny było przede wszystkim to jedno dla mnie pewne, że jest to nasza polska wojna. Skutkiem zerwania się ówczesnej równowagi europejskiej, której rozbiór Polski był jednym z głównych filarów, sprawa nasza musiała (…) być pchnięta na nowe tory, chociażby to nawet nie leżało w niczyich zamiarach”.

Jakie wydarzenia miały miejsce w sierpniu i wrześniu 1914 roku?

W książce „W ogniu armat” autorstwa Włodzimierza Dzwonkowskiego czytamy o tragicznych losach ludności zamieszkującej okolice, gdzie utrzymywał się front walki Rosjan z Austro-Węgrami. Austria traktowała te ziemie jako ziemie swojego nieprzyjaciela, co niestety skutkowało podejrzeniami o współpracę z Rosjanami. Skutkiem tego ginęło wielu Polaków. Podobny prześladowczy los spotkał proboszcza ks. Ozimińskiego pełniącego posługę w Kościele w Parafii Chodel w latach 1884-1925 oraz wikarego i kościelnego. Zapis tej historii przedstawili Krzysztof Jastrzębski i Ewa Śmiech w T. III monografii Opola, odwołując się do wspomnień generała we fragmencie pt. „Tragedia w Chodlu”:

„Wojska austriackie do Chodla wkroczyły 26 sierpnia. Początkowo Austriacy wobec miejscowych nastawieni byli pokojowo. Za żywność i towary płacili gotówką. 27 sierpnia wycofali się w panice. Potem znów weszli. W ciągu 10 dni Ruch ten powtórzył się 6 razy. Stosunek do mieszkańców jednak zmienił się diametralnie za zarekwirowane bydło i żywność w większości przypadków żołnierze już nie płacili. Rozwadowski zobaczył w Chodlu rynek spalony, sklepy zrabowane, nawet mieszkania biedaków rozgrabione, kilku powieszonych za rzekomą zdradę, „a proboszcz oskarżony o dawanie Rosjanom sygnałów optycznych z wierzy kościoła”. Niebawem do Opola dotarła straszna wieść, że przez Austriaków został zamordowany wikary chodelski, 27-letni Aleksander Stelągowski. Psychoza typowa dla napięcia nerwowego połączona z paniką, a może i ze zjawiskiem fizycznym, odbicia promieni słonecznych przez szyby, spowodowała, że Austriacy powzięli podejrzenie, iż z wierzy kościoła w Chodlu ktoś daje umówione znaki wojskom rosyjskim. Gospodarzami kościołów są księża i przeciwko nim zwróciły się pretensje. Proboszcz i wikary zaprzeczali, przysięgali, oddali klucze do kościoła, wszystko na nic. W nocy 31 sierpnia aresztowano proboszcza Piotra Ozimińskiego, wzięto i kościelnego. Ksiądz Stelągowski czując niebezpieczeństwo, uciekł przez okno, w bieliźnie. Tym jakby rzucił na siebie podejrzenie. Rozpoczęła się obława jak na niebezpiecznego zwierza. Pochwycono go i wszystkich trzech trzymano pod strażą na świeżym powietrzu. Obok przechodził jakiś Węgier, pokazując im wymowny gest dłonią po szyi i wywalając język – będą wisieć, zaś oficer austriacki potrząsał przed oczyma trzema stryczkami. Tuż obok przejechała bryczka-szafot z oficerem i żołnierzami. Wreszcie, w środę 2 września rozpoczął się proces, zaś sędziowie, poza jednym oficerem, nie znali polskiego. Oskarżenie się jednak nie utrzymało i księży oraz kościelnego puszczono wolno.
Na wieży Kościoła usadowili się teraz obserwatorzy austriaccy. Rosjanie atakowali, sztab opuścił Chodel i cofnął się na południe, stając w Kluczkowicach. Rozpoczął się odwrót, ludzie, nauczeni doświadczeniem, kryli się przed wściekłością Austriaków, którzy w jakiś sposób znów wypatrzyli księdza Stelągowskiego i zaprowadzili go do Ratoszyna, gdzie miał stacjonować sztab, ale już się stąd wyniósł. Przewlekli więc wikarego z powrotem do Chodla i przed osadą, dopiero co uniewinnionego, rozstrzelali, zostawiając na postrach nie pogrzebane zwłoki, parafianie bali się więc go pochować. Dopiero po odejściu Austriaków przyjechał duchowny z Bełżyc i pochował kolegę. Tragedia odbiła się szerokim echem, wspominał nawet o niej generał Rozwadowski:
„zdołałem przypadkowo szczęśliwie obalić (oskarżenie), gdyż przyglądając się bacznie owej wieży kościelnej w chwili gdy słońce zachodziło, zauważyłem, że promienie załamując się w małych szklanych okienkach powodowały silne i często zmieniające się odblaski, które naturalnie [za] sygnały poczytywać mogła jedynie chora ze strachu wyobraźnia pragnąca koniecznie dopatrzyć się zawsze i wszędzie zdradę, a to głównie dla usprawiedliwienia swego własnego niedołęstwa lub nawet tchórzostwa – wypowiedziałem też dobitnie to zapatrywanie w sztabie brygady i odjechać mogłem przynajmniej z tym przeświadczeniem, że nieszczęśliwego proboszcza dalej o zdradę podejrzewać nie będą”.

Proboszcz Ozimiński dzięki interwencji generała Rozwadowskiego przeżył, niestety ksiądz Stelągowski zgodnie z powyższymi informacjami – został zamordowany.

Generał Tadeusz Jordan Rozwadowski (pierwszy z prawej) ze swoim adiutantem Wojciechem Kossakiem na froncie. W tle haubica.

Generał Tadeusz Rozwadowski otwarcie wstawiał się za swoimi rodakami, wielu z nich uratował od śmierci. Skutkiem tego został po wielu sukcesach w armii Austro-Węgier walczącej z Moskalami, przeniesiony w stan spoczynku. Mimo, iż był odznaczony najwyższymi austriackimi odznaczeniami, mimo że był autorem taktyki walk – feuerwalze – która to taktyka sprawdzała się znakomicie, doprowadzając do wielu zwycięstw, a następnie została wprowadzona jako taktyka walk armii światowych, mimo to troska naszego Bohatera o sprawy Polski i Polaków sprawiła, że odsunięto go od możliwości walki.

Spotkanie pod kapliczką w rocznicę urodzin gen. Tadeusza Rozwadowskiego.

Dalsze losy i działalność gen. Rozwadowskiego po I wojnie światowej skupiły się na walce o Polskę i jej tworzeniu po latach niebytu na mapach świata. Jego zasługi na tym polu są nieocenione, jednak tej części historii Polski nie da się opowiedzieć na łamach lokalnej gazety, Dlatego gorąco zachęcam do zapoznania się z losami Polski i generała Rozwadowskiego, które to losy ściśle są ze sobą powiązane.

Autor: Paweł Januszek / Artykuł opublikowany w drukowanym piśmie Region Lubelski – Powiat Opolski (X-2023) [do pobrania]

Reportaż wideo dotyczący kapliczki w Godowie (Chodel, pow. Opole Lubelskie):

Dodaj komentarz