Prof. Ryszard Zajączkowski: Co to jest nawrócenie?

Mówienie o nawróceniu wiąże się dziś z wprowadzaniem ludzi w stan irytacji. Wielu nie widzi żadnej potrzeby zmiany w swoim życiu, a nawet jeśli ją dostrzegają, to są zbyt wygodni, leniwi, zalęknieni etc. aby cokolwiek poddać korekcie. Utrata potrzeby nawrócenia wiąże się również z zanikiem poczucia zła czy też, mówiąc językiem religijnym, grzechu. Czym jest zło? Na ten temat poglądy są bardzo zróżnicowane, podobnie jak w kwestii skali zła (kiedy jest duże, a kiedy małe). Człowiek zazwyczaj nie chce popełniać zła, a jeśli już za nim się opowiada, to najpierw nazywa je dobrem. W popełnianym złu wielu nie widzi nic, co mogłoby komukolwiek zagrażać. Oszukiwanie samego siebie, utrata odniesienia do prawdy o rzeczywistości wprowadza w matrix, w sztuczny świat, w którym nie liczą się już kryteria rozumowe, ani godność osoby. W tym odrealnionym świecie można robić wszystko, podobnie jak w grach komputerowych. Człowiek urasta do roli Boga, jednak zarazem mija się z zasadniczą prawdą o tym, że Bogiem nie jest. W ten sposób stacza się w świat z gruntu fałszywy, w którym nigdy nie znajdzie zaspokojenia. Pielęgnuje iluzję, którą sam wytwarza. Człowiek, który czyni siebie panem prawdy, zaś tam gdzie nie może nad nią zapanować, po prostu ją lekceważy, stawia ostatecznie siłę przed prawdą. Jeśli jego miarą jest siła, czyli to co może zrobić, wówczas zdradza swe prawdziwe powołanie, a więc prawdę. Tym samym pozbawia się najlepszej części samego siebie.

Materialny postęp niesie niejednokrotnie niebezpieczeństwo regresu duchowego. Oczywiście bieda, a zwłaszcza nędza, też nie uszlachetnia. Ważne jest jednak to, aby każdy odnalazł swoją prawdziwą tożsamość. Już B. Pascal mówił, że „człowiek nieskończenie przerasta człowieka”. Wypada podkreślić, że trwałym wymiarem ludzkiego życia jest Tajemnica, która wzrasta w miarę zagłębiania się w nią. Oczywiście poczucie Tajemnicy życia nie u wszystkich jest jednakowe, bo w przypadku wielu ludzi może być przykryte bagażem codziennych trosk i doświadczeń. Świadomość Tajemnicy życia nie musi też wiązać się z przesłankami religijnymi, jednak wymiar religijny pogłębia jej poczucie oraz kieruje człowieka w stronę, która jest jego absolutną przyszłością i nadzieją.

Przyglądając się fenomenowi nawrócenia należy zgodzić się z tym, że jest to punkt zwrotny w ludzkiej egzystencji, wyznaczony przez spotkanie z Tajemnicą – z rzeczywistością z gruntu Inną. Spotkanie to może dokonać się w różny sposób. Niekiedy (dość rzadko) jest ono wydarzeniem punktowym (jak w przypadku Szawła pod Damaszkiem) i oznacza nieoczekiwany przełom. Innym razem ów zwrot ma jakieś „przed” i „po”. Spotykając się z Tajemnicą, człowiek stopniowo przekształca całą swoją egzystencję na płaszczyźnie ontologicznej, egzystencjalnej oraz aksjologicznej. Nie jest to nagłe oświecenie, ale raczej długie i trudne poszukiwanie prawdy.

Aby długo nie omawiać tego tematu, przyjrzyjmy się tylko temu, jest on ukazany w Biblii. Bez wątpienia przykładem człowieka nawróconego jest apostoł Paweł. W Liście do Galatów zapisał on ciekawe zdanie: „Teraz już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Gal, 2,20). Słowa te zostały umieszczone na końcu jego krótkiej autobiografii duchowej, spisanej po to, aby wyjaśnić przesłanie, którego stał się świadkiem. W tym jednym zdaniu odsłania się wewnętrzne wydarzenie, które dla apostoła stało się podstawą wszystkiego. Paweł przeżył je jako całkowicie osobiste, a zarazem w pełni obiektywne. Wydarzenie to ukazuje istotę chrześcijaństwa, które opiera się na nawróceniu. Jednak nawrócenie dla Pawła nie jest tylko zmianą pewnych przekonań i postaw, ale procesem umierania. Inaczej mówiąc, nawrócenie jest zmianą podmiotu. Mamy tu do czynienia z sytuacją, kiedy „ja” zostaje wyzwolone z samego siebie, aby na nowo siebie odzyskać w większym „Ja” i wraz z nim. Zmiany podmiotu, o którą tu chodzi, człowiek nie może zrealizować sam. Byłoby to nielogiczne. Ta zmiana może przyjść tylko z zewnątrz, od Kogoś Innego. Nie ma ona nic wspólnego z „pudrowaniem nieboszczyka”, nie jest tylko rewizją mentalności, myślenia, czy wysilaniem się na dobre uczynki. Nie jest również owocem refleksji, przemyśleń, uzgodnień, przekonywań, dyskusji, terapii psychologicznej etc. Nawrócenie, mówiąc krótko, to śmierć i dar nowego życia. Jest to nowy początek, który pochodzi ze spotkania ze Słowem. W konsekwencji nawrócenie jest bolesnym procesem przemiany, im bardziej zostaje rozpoznane jako konieczna droga do prawdy własnego bytu. Wyrażają to słowa Ewangelii: „ Kto chce znaleźć swe życia (kto chce urzeczywistnić samego siebie – R.Z), starci je, a kto starci swe życie z mego powodu, zajdzie je” (Mt 10, 39). Nawrócić się, to znaczy wszystko stracić, aby wszystko otrzymać.

Nawrócenie zakłada odwagę przezwyciężenia dotychczasowych horyzontów. Jest ono wejściem w całkowicie inne życie. Podczas gdy człowiek jest bardzo przywiązany do tego, co zna i co uznaje za oswojone, spotkanie z Tajemnicą stanowi nieustanne zaproszenie do wędrowania w stronę tego, co nieznane, do wyjścia poza siebie. Nawrócenie jest czymś na kształt opisanej w Księdze Rodzaju drogi Abrahama, który usłyszał głos Boga wzywający go do porzucenia domu rodzinnego i wędrówki do Ziemi Obiecanej. Było to wyjście w nieznane, aby doświadczyć spełnienia Bożej obietnicy. Ta biblijna postać symbolizuje gotowość na akceptację nieoczekiwanego daru, który można przyjąć tylko przez wiarę.

Wiara jest istotnym czynnikiem w nawróceniu, ale nie można jej sobie po prostu wytworzyć. Tajemnicy nie wolno zbanalizować i sprowadzić do tego, co człowiek odnajduje samodzielnie. Prawda wiary nie jest też dostępna ujęciu czysto naukowemu. Nie można dopuścić, aby przegrała z prostym racjonalizmem wyjaśniania, który zawęża ludzki umysł i pozbawia go wielkości. Trzeba wyjść poza myślenie funkcjonalne i ilościowe. Człowiek musi być również wrażliwy na głębię bytu, która jest w nim żywa poprzez pragnienie miłości, pokoju, wolności. Z wiarą jest tak, jak z miłością. Nie można jej poddać naukowej weryfikacji, ani też sprowadzić do hipotezy. Jej natura jest zupełnie inna niż pewność myślenia obiektywizującego. Miłość jest wydarzeniem, które rodzi się i wzrasta tylko w relacji. Nie można jej nakazać, ani nie może być tylko hipotetyczna (jaki byłby to absurd: przyjmuję hipotezę, że kocham drugą osobę i dlatego wstępuję z nią w związek małżeński). Tak samo jest z wiarą. Można ją porównać z ostatecznym „tak” w wydarzeniu wielkiej miłości. Miłość na charakter odpowiedzi, zostaje mi podarowana przez kogoś drugiego (w tym sensie jest łaską, niezasłużonym darem). Podobnie wiara jest wydarzeniem relacyjnym, odpowiedzią Bogu, który mi się objawił.

Mówiąc językiem duńskiego filozofa Sørena Kierkegaarda, wiara prowadzi wierzącego jak Abrahama do czegoś, co jest dla niego nieznane, ale jednocześnie indywidualnie i społecznie (wspólnotowo), czyli także obiektywnie, dobre. Bóg nie jest wrogiem człowieka (choć jest od niego potężniejszy, wyższy i zupełnie niezależny), ale pełnią, od której człowiek może, jeśli chce, uczyć się właściwego myślenia i postępowania, odkrywając prawdę o świecie i samym sobie. Wiara mówi o niepojętym Bogu i niepojętych sposobach Jego działania, a także niezgłębionym darze nowego życia. Dlatego tajemnica Boga jest dla ludzkiego umysłu największa trudnością do przezwyciężenia. Nie może się to dokonać wyłącznie na drodze rozumowej (choć rozum w tym procesie aktywnie uczestniczy). Misterium nie neguje rozumu, ale umożliwia wiarę jako rozumienie. Wiara oświeca rozum, a człowiek, jeśli ją przyjmuje, staje się w pełni rozumny. Wiara jest osobowym związkiem bytu ludzkiego z Bytem Bożym. Bóg każdemu chce dać łaskę wiary. Człowiek jednak może na nią się otworzyć lub ją odrzucić; może ją w sobie rozwijać lub tłumić. W wierze trzeba „odwrócić się” od tego, co widzialne, aby pójść za tym, co niewidzialne. Człowiek powierza się wtedy najwyższemu Sensowi (a nie wytwarza go!). Wiara staje się wówczas dla niego siłą nośną, a także apelującą do niego mocą, która zwraca się do jego życia, aby nadać mu wielkość i rozmach.

Dlaczego jednak nie wszyscy na to się godzą? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Człowiek może wzrastać w środowisku, które albo nie przykłada znaczenia do wiary (zawsze aktualne jest pytanie o to, co nas ukształtowało), albo zaniedbać czy wręcz zniweczyć swoją wiarę (podobnie jak zniszczyć swoje zdrowie lub międzyosobową relację). Pewne jest jedno: nawrócenia i łaski wiary nie można nikomu narzucić. Byłoby to gwałtem na człowieku i jego poniżeniem.

Autor: Prof. Ryszard Zajączkowski
[Tekst wcześniej opublikowany w magazynie „Najwyższy Czas”]
Grafika: [źródło: Wikipedia] „Przypadek „nawrócenia” (w potocznym słowa tego znaczeniu) – tutaj jako powrót do katolicyzmu z innego wyznania chrześcijańskiego”.

Dodaj komentarz