[WOJ. LUBELSKIE] Dożynki Wojewódzkie 2023

Dożynki w dawnej Polsce zwano Świętem Wieńcowym, od najważniejszego ich symbolu – wieńca ze zbóż i kwiatów. Obchodzono je w Polsce już w XVI wieku. Urządzali je dla żniwiarzy właściciele ziemscy. Była to zabawa z tańcami i poczęstunek. Dożynki obchodzono po zakończeniu wszystkich najważniejszych prac polowych i zebraniu plonów, a głównie plonu zbóż. Żniwa były uwieńczeniem wielkiego gospodarskiego trudu, od którego efektów, od ilości i jakości zebranych plonów, zależała ludzka egzystencja.

Obchody dożynkowe rozpoczynały się wiciem wieńca, który uosabiał wszystkie zebrane plony i urodzaj. Niosła go na głowie lub wyciągniętych rękach najlepsza żniwiarka. Za nią postępował orszak odświętnie ubranych żniwiarzy, niosących na ramionach przybrane kwiatami, wyczyszczone kosy i sierpy.

Gospodarz dożynek przyjmował wieniec i wnosił go do domu. Następnie zapraszał do tańca żniwiarkę, od której odebrał wieniec. Po odtańczeniu częstował wszystkich jadłem ustawionym na stołach na podjeździe dworskim lub w stodole. Po uczcie rozpoczynały się tańce, trwające do późnych godzin nocnych. Wieniec dożynkowy przechowywano w stodole lub na spichrzu do następnego roku, do nowego siewu. Wykruszone z niego ziarna wsypywano do worków z ziarnem siewnym, a słomę palono.

Współczesne dożynki zmieniły swój charakter, przeszły ewolucję.

Obecnie obrzęd dożynkowy przewiduje uformowanie korowodu dożynkowego, który idzie do lub z kościoła albo na inny teren, w którym odbędą się uroczystości. Niekiedy jest to większy plac, lokalny stadion czy skansen. Wybrana para starostów dożynek przekazuje bochen chleba. Jest dziękczynna Msza święta, podziękowania, występy lokalnych artystów, w tym grup tanecznych i zespołów folklorystycznych. Wybierany jest też najpiękniejszy wieniec, który będzie reprezentował region na wyższym szczeblu. W przypadku dożynek wojewódzkich zwycięzcy jadą na dożynki krajowe.

Od sołeckich, parafialnych, przez gminne, powiatowe aż do wojewódzkich i ogólnopolskich co roku rolnicy obchodzą dożynki.

Ostatnim takim wydarzeniem będą Dożynki Prezydenckie. Pierwsze Dożynki Prezydenckie odbyły się w Spale 28 sierpnia 1927 roku. Patronat nad uroczystościami objął prezydent RP Ignacy Mościcki. Obecnie ich gospodarzem jest Andrzej Duda, który w 2020 roku dożynki ze Spały przeniósł do Warszawy na dziedziniec Pałacu Prezydenckiego. W tym roku uroczystości dożynkowe zaplanowane są na 23-24 września.

Obchody Święta Plonów organizowane są w wielu powiatach i gminach. Odbywają się koncerty, barwne korowody dożynkowe, wręczane są zasłużonym gospodarzom medale.

Jaki jednak tak naprawdę był ten rok dla rolników? Czy są powody do radości?

W ostatnią niedzielę, 27 sierpnia, na lotnisku w podlubelskim Radawcu odbyły się Dożynki Wojewódzkie. Została odprawiona Msza św. dziękczynna za tegoroczne zbiory oraz w intencji rolników i mieszkańców regionu. Następnie odbył się obrzęd dożynkowy połączony z dzieleniem chleba, a wyróżniający się rolnicy, producenci i przetwórcy rolni oraz osoby działające na rzecz rozwoju gospodarki rolnej i rozwoju obszarów wiejskich otrzymali odznaki „Zasłużony dla Rolnictwa”.

Organizatorami byli marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski i starosta lubelski Zdzisław Antoń.

W wydarzeniu brał udział wojewoda lubelski Lech Sprawka. Jak przystało na funkcjonariusza administracji rządowej, wygłaszał pochwalne peany pod adresem polskich rolników aby zaskarbić sobie ich wdzięczność w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Kandydatem PiS do Senatu w okręgu 16 (Lublin) będzie właśnie wojewoda lubelski Lech Sprawka.

„Pragnę gorąco podziękować wszystkim rolnikom województwa lubelskiego i głęboko pokłonić się za codzienny rolniczy trud oraz za zebrane plony, które są gwarancją bezpieczeństwa żywnościowego dla mieszkańców nie tylko naszego województwa, ale i całego kraju. Pragnę równocześnie podziękować za to, że domy rodzinne w województwie lubelskim to swoiste sanktuaria, w których pielęgnuje się wiarę i wartości, które znamy z historii oraz te, które związane są ze współczesnym bytem. Za stanie na straży tych wartości serdecznie dziękuję”. – mówił wojewoda lubelski Lech Sprawka.

Oczywiście w ramach kampanii wyborczej nie obyło się bez obietnic bez pokrycia. Bez pokrycia, gdyż, jak wiadomo, rządzący w Polsce nie są suwerenni w podejmowaniu decyzji odnośnie do funkcjonowania naszego państwa. Wojewoda lubelski stwierdził: „Zdaję sobie sprawę z trudnej sytuacji, która pojawiła się na rynkach rolnych po 24 lutego 2022 r., a szczególnie po pojawieniu się rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej o zniesieniu kontyngentu i ceł na zboże z Ukrainy. Mam nadzieję, że po przyjętych rozwiązaniach doraźnych, będzie przedłużony termin zakazu dopuszczenia zboża do obrotu po 15 września i jeśli nie uczyni tego Unia Europejska, jednostronnie zrobi to Polska. A po wyborach rozwinięte zostaną rozwiązania systemowe w dłuższej perspektywie czasowej, które sprawią, że praca rolników będzie opłacalna i będzie zapewniony dobry byt rolniczych rodzin. Boże, dopomóż rolnikom województwa lubelskiego w nadchodzącym najbliższym czasie i w następnych latach.” Jednym słowem pan wojewoda przyznaje, że praca rolników jest nieopłacalna, a zebrane plony nie są gwarancją bezpieczeństwa żywnościowego. Doraźne, tymczasowe rozwiązania w cudowny sposób po wyborach „rozwinięte zostaną [w] rozwiązania systemowe w dłuższej perspektywie czasowej”.

Zejdźmy tymczasem z wyżyn wojewódzkiego stołka, gdyż realnych problemów rolnikom nie brakuje. O tym podczas Święta Plonów powinno się mówić. W dzisiejszych czasach trudno z rolnictwa żyć. Oto głosy polskich rolników: „Rodziny bym nie wykarmił, jakbym raz na jakiś czas do pracy za granicę nie wyjechał. Radości to nie ma, jak teraz za tonę pszenicy 700 złotych płacą, a w zeszłym roku za 1500 zł sprzedawałem.” „Tegoroczne dożynki z mojej perspektywy będą trochę smutne. Oceniam, że moje plony są o około 20 proc. niższe niż w ubiegłym roku. Złożyło się na to wiele czynników. Była susza, ale w same żniwa padało. Plony są też niższe, bo podrożały nawozy. To wszystko przełożyło się na to, co teraz mamy.”

Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych potwierdza, że wzrost cen z pewnością miał wpływ na niższe zbiory. Gospodarstwa, które nie miały zapasów finansowych, mogły mieć kłopoty z nawożeniem upraw w odpowiednim czasie. Opóźnienie w stosowaniu nawozów bardzo odbija się na wielkości plonów. Poza tym powodów do zadowolenia nie ma także z racji niskich cen sprzedaży. W porównaniu z ubiegłym rokiem ceny są nawet o połowę niższe. Dodatkowo wiadomości, które do nas dochodzą, nie wskazują na to, że sytuacja się poprawi.

Odmienne zdanie ma pan wojewoda Sprawka. Według niego panaceum na bolączki polskiego rolnictwa są wybory parlamentarne. Byleby wybrać właściwych ludzi do sejmu i senatu, na przykład pana Sprawkę.

Spore zastrzeżenia budzą terminy tegorocznych dożynek, które są organizowane niemal w każdej gminie. Niektórzy rolnicy są jeszcze w połowie pracy, ale w gminach już organizowane są Święta Plonów. To znacznie za wcześnie. Może jednak trzeba było z tym poczekać do września? Czas dożynek w sposób symboliczny kończy żniwa, wieńcząc tym samym roczny cykl prac polowych. Dożynki mają być podziękowaniem za trud pracy włożony przez polskich rolników podczas ostatnich żniw. Tymczasem tak ważne dla rolników uroczystości zamieniane są często w pikniki rodzinne, zabawy, dyskoteki.

Głównymi bohaterami są wójtowie, przewodniczący, przyjezdni goście, funkcjonariusze rządowi i samorządowi i gwiazdki disco polo. Rolnicy nie czują już, że to jest ich święto, że to podsumowanie rocznego rolniczego trudu.

Po części oficjalnej na scenie w Radawcu pojawił się król disco polo, Zenon Martyniuk. Po nim publiczność zabawiały zespoły Bayera oraz Turnioki. Imprezę muzycznie zakończył lubelski wokalista Piotr Cugowski.

Pomijając żenujący poziom artystyczny gwiazd popkultury, należy zadać pytanie, jaki związek z tradycją polskiej wsi mają takie występy? Przecież, jak stwierdził marszałek Jarosław Stawiarski, „dożynki to najpiękniejsze święto polskiej wsi. W ten sposób przekazujemy młodemu pokoleniu dumę z własnych korzeni i szacunek do ziemi ojczystej.”

Może czas już nocne zabawy młodzieży przestać nazywać dożynkami?

Na stronę finansową tego wydarzenia spuśćmy kurtynę milczenia. Gwiazdy i królowie disco polo z pewnością nie są wolontariuszami wypełniającymi misję pro publico bono. Do tych wydatków dodajmy też specjalne przejazdy z Lublina do Radawca. W niedzielę 27 sierpnia br. na trasie: al. Kraśnicka – Konopnica – Marynin – Radawiec lotnisko kursowała bezpłatna Linia RAD. Skoro dożynki były wojewódzkie, dlaczego nie zorganizowano gratisowych kursów do Radawca z każdej gminy albo powiatu? Jak szaleć, to szaleć. Nota bene stawka jest wysoka – zwycięstwo w wyborach parlamentarnych.

Autor: Małgorzata Chodkowska

Dodaj komentarz